Rozdział 6.
Oczami Natalie
Tej nocy bardzo mi sie dobrze spało może dlaczego że wiedziałam że za parbaście godzin przyjedzie Louis z chłopakami nie mogłam sie doczekać ale mój poranek za to był główniany bo zmienił moje życie o jakieś 180sopni.
Gdy już wstałam szybko sie ubrałam bo chciałam iść do Tay tak sie umówiłyśmy że przyjde do niej na cały dzień i chłopaki popołudniu do nas przyjadą,ale wychodząc z mojego pokoju zaczeła sie awantura z moimi starymi.
-Moja droga panno postanowiłam z ojcem że koniec już tych twoich wyjazdów do Londynu i koniec z kolegowaniem sie z tą twoją przyjaciółką Taylor. Koniec z woimi wybrykami i to jest już postanowione załatwiliśmy ci że bedziesz chodziła 7 razy tygodniu do szkoły masz popprawić wszystkie oceny. Twoje życie ma wyglądać tak jak my chcemy a nie tak jak ty chcesz rozumiemy sie ?
- co przepraszam chyba was coś nie bede chodziła 7 razy w tydoniu do szkoły i dlaczego wy macie mi ustalac jak mam żyć to jest moje życie i nic z tym nie zrobicie i bede jeździła tam gdzie będę chciała i bedę sie spotykała z kim będe chciała. A wiecie co wyprowadzam sie nie chce was znać !!!
Po tym co sie stało na dole szybko pobiegła do mojego pokoju spakowałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy wszystkie najładniesze ciuchy i buty i wyszłam powidziałam i m żeby dali mi spokuj i żę dam sobie sama rade.Oczywiście si ena mnie wydarli ale miałam to głęboko w dupie . Kórwa dlaczego to własnie oni są moimi rodzicami i dlaczego mi tam psują moje życie. Zdenerwowana wyszłam z domu trzasnełam drzwiami i wybiegłam rozpłakana na pole nie wiem ile begłam ,trwało to jak wieczność wkrótce stanełam i oparłam sie o jakiś drzewo caczełam strasznie płakać lecz nikt koło mnie nie szedł po chwili usłyszałam i zauważyłam kontem oka że biegnie w moją strone 5 facetów z jakoś dziewczyno najszybciej biegł....... yyyy co orzepraszam czy to nie jest Louis o boże to oni dlaczego tak wcześnie dlaczego tak szybko nie chciałam żeby mnie widzieli w takim stanie a tymbardziej Louis i Taylor. Zaczełam płakać jeszcze bardziej nie wiem czy to były łzy szcześcia czy smutku ,,,,dalej leżałam opart a jakies drzewo po jakiś 15 sekundach dobiegł do mnie Louis a za jakieś 5 sekund raszta. Lou odrazu sie spytał.... co ci się stało ? Ale ja nie mogłam odpowiedzieć po byłam zaszlochana i pełna łez od razu mnie przytulił i podniusł z ziemi jeszcze raz sie spytał:
- co sie stalo ?
-no bo ... yyy no nie wiem jak to mam powiedzieć
-no mów szybko
-czy możemy jechać do domu Tay ?
-tak pewnie samochód stoi jakieś 2 minuty stąd ,chdźmy
-okey okey już
Wtałam zapłakana i poszłam przed siebie Louis cały czas sie na mnie tarzył chyba sie o mnie martwił jakie to słodkie!! Po jakiś 15 minutach byliśmy już u Tay ,przez ten tydzień mieszkała sama bo jej rodzice i siostra wyjechali do Francji.Gdy byliśmy już w środku siadłam na kanapie oczywiście koło mnie Louis a naprzeciwko siedział strasznie zdenerwowany Harry.
-hey hazz co się dzieje ? - spytałam zaciekawieniem
-nic poprostu jestem przejęty i zdenerwowany - powiedział to narawde ze złym chumorem
-dlaczego ? proszę cie nie przejum sie mną zaraz wam wszystko wytłumacze tylko to ja bede miała problem a nie wy ?n
- co proszę jaki bedziesz miała problem gadaj co sie stało u ciebie w domu - poweidziała to Tay ze zmartwieniem... (porzyniosła dla wszystkich kawe)
-no wiec tak wstałam rano i odrazu na przywitanie wydarli sie na mnie starzy że mam chodzić codziennie do szkoly że koniec z wyjazdami po za kraj i że mam przesta ć sie przyjaźnić z Tay ja im powiedziałam że chyba ich coś no i sie.... no jakby co to powiedzieć ja poprostu sie od nich wyprowadziłam i powiedziałam żeby dali i spokuj. no i wybiegłam z domu i sie rozpłakałam a później spotkałam was i nie iwem gdzie sie teraz mam podziać co nie no bo przeciez nie chce żebyś to ty mnie przyjmowała bo nie chce ci zawracał głowy a do was chłopaki nie hcce jechać bo nawetr nie mam pieniędzy żeby wam zapłacić a bede wam tylko przeszkadzać wie c nie iwem co ze mną bedzie
-no proszę cie skarbie przeciez ja cie zawsze przyjme a tym bardziej bo moich rodziców nie ma co nie ? (Taylor)
-no i my tez cie możemy przyjąć i nie qymyślaj jakiś głupot przecież nie sprawiasz nam problemu a tym bardziej mi a płacić nie musisz ten pokuj i wszystko co jest w nim mamy za darmo moglabys mieszkać ze mną w pokoju mi i chłopaką to nie przeszkadza co nie ?
-no -odpowiedzieli razem niall liam i zayn
-dziekuje wam a co o tym myślisz harry?Bo sie nie odezwałeś jeśli ,czy ci to nie opowiada, jak tak to oczywiście moge iść mieszkać tutaj z tey ?-powiedziałam to z niepewnością ponieważ naprawde nie wiedziałam co on o tym mysli a dużo to dla mnie znaczyło nie chciałam mieszkać z mim kto nie chce mieszkać ze mną
-nie nie oczywiśćie że chce żebyś z nami mieszkała dlaczego masz takie przypuszczenia ,jak bedziesz z nami mieszkała poznasz nas z innej strony , z tej strony śmieszniejszej i zabawniejszej-powiedział to jak gdyby sie nie stało ,ale strasznie się ucieszyłam
-dzikeuje bardzo(ja)
- nie ma za co (Harry)
-a tak po za tym dlaczego przyjachaliści eta wsześnie ?
-no bo chcieliśmy zrobic ci i Tay niespodzianke (lou)
-ooj naprawde dziekujemy(ja)
-a tak w ogóle ot nie my tylko Harry to wymyślił (zayn)
-tak ? narawde? wow to fajnie dziekuje Harry - powiedziałam to z wielkim ździwieniem myślałam że to wymyślili Lou z Niallem a tu jednak niespodiznka muszę mu jakoś podziekować
-proszę bardzo (harry )
Po tym poszłam na góre podładowac telefon , Zayn i Liam poszli się gdzieś przejść , Louis poszedł sie przespac powiedział że jest strasznie zmęczony , Taylor z Niallem poszli pooglądac miasto i tam mianowicie zostałam sama z Harrym oglądaliśmy telewizję jakieś tam telenowele on siedział na tej samej kanapie co ja ale na samym jest skraju tak jakby si emnie bał a ja na drugim skaru ale nie dlatego że on tam bym poprostu .Pomyślałam że muszę mu podzięowac powoli z minuty na minute przybliżaliśmy sie do siebie aż byliśmy centralnie koło siebie. Reka w ręke biodro w biodro ramię w ramię, zastala chwilowa cisza którą oczywiście ja przerwałam powiedziałam jeszcze raz że dziekuje za tą niespodzianke i pocałowałam go lekko w prawy policzek , on mnie obiął pogłaskał po lewej ręce i powiedziął po raz kolejny naprawde nie na za co i lekko przytulił tak jakby sie bał że mi się coś stanie ale nie nic mi sie nie stało. Siedizeliśmy tak jakoś przez godzine aż zaczełam gadac takie rzeczy że się aż przestraszył i mówił mi cały czas że to absurd i że chyba rzaetuje no i żebym wiecej tak nie mówiła ,
PS. Sorry za błędy .i miłego czytania . Je jeśli przeczytales i ci sie to spodobało zostaw po sobie kom<3 dzieki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz